| DLA MEDIÓW | | | NASI PARTNERZY | | | EKSPERCI | | | KONTAKT | | | BLOG |
| STRONA GŁÓWNA | | | O PROJEKCIE | | |
DZIAŁANIA
|
| | FAQ | | |
E-LEARNING
|
| | INSPIRACJE | | | PORADY WIDEO | | | SIEĆ INWESTORÓW |
|
» Konferencje » Biznes przy kawie » Seminaria » Warsztaty |
Każdego dnia wielu zdolnych ludzi marzy o tym, aby zbudować własny biznes. Przykłady projektów takich jak Google, Hotmail, Facebook, czy Digg.com rozbudzają wyobraźnię milionów. Często zdarza się jednak, że od marzeń się zaczyna i na nich też się kończy. Dlaczego? Czasem po prostu brak prawdziwego przekonania, że to o czym marzymy może mieć realny sens. Bywa również tak, że przygniata nas sceptycyzm otoczenia. Bardzo często jednak po prostu brakuje nam konsekwencji, determinacji i chęci do pracy. Marzenia mają tę piękną cechę, że nie wymagają specjalnych starań. Trudno o sukces bez marzeń, ale trudno także o niego bez konsekwencji i realnie podjętych działań.
Po pierwsze – jeśli nie masz garażu koniecznie go wynajmij, albo kupMówiąc żartobliwie – garaż to podstawa. Gdy czytamy, lub słuchamy różne historie sukcesu, najczęściej na początku drogi widzimy GARAŻ. W przysłowiowym garażu zaczynali prawie wszyscy wielcy ludzie biznesu. Przeglądając listę najbogatszych ludzi miesięcznika Forbes czasami ma się wrażenie, że za tymi wszystkimi twarzami kryje się wielkie garażowe pole – kuźnia bogactwa. Czy jednak garaż to rekwizyt naprawdę niezbędny? Myślę, że tak naprawdę nie chodzi o garaż a o to co on symbolizuje. Postacie garażowego pola, których twarze ukazuje Forbes to przede wszystkim ludzie z pasją, czasem niezwykli ekscentrycy, często osoby niepokorne, nietuzinkowe, które chcą poprzez to co robią, wnieść w świat coś nowego. Jako świetny przykład mogą posłużyć nam Larry Page i Sergey Brin – twórcy wyszukiwarki Google. Gdy ich biznes stawiał pierwsze kroki wynajmowali garaż za 1700$ miesięcznie – drogo, prawda?
Po drugie – jeśli wielcy podbili rynek, nie mamy szansWielu ludzi uważa, że zrobić biznes to bardzo trudna sztuka. Wszędzie dookoła niczym tornado szaleje konkurencja. Ma ona tak wielką siłę rażenia, że zmiata wszystko, co stanie na jej drodze. Gdy Larry Page i Sergey Brin pracowali nad mechanizmem swojej wyszukiwarki, na rynku królowała AltaVista. Można postawić przekorne pytanie? Jaki sens miało w takim razie trwonienie czasu na kolejną stronę internetową z dziurą pośrodku, gdzie wpisujemy jakieś słowa i oczekujemy, że w wyniku magicznej mocy owej dziury otrzymamy informacje, których potrzebujemy?
Po trzecie – jeśli ktoś już cos wymyślił, zgarnia wygraną jako pionierWielu ludzi nie wierzy w możliwość swojego sukcesu ponieważ uważają, że podobny pomysł już został zrealizowany i przynosi zyski. Larry Page i Sergey Brin posiadali jednak bardzo ważny dar – zmysł obserwacji. Jako miłośnicy Internetu dostrzegali poważne problemy, które wiązały się z ówczesnymi mechanizmami wyszukiwania. Wyniki, które ukazywały się na stronie po wpisaniu słów w magiczną dziurę, nie napawały zadowoleniem.
Po czwarte – jeśli chcesz zrobić coś innowacyjnego, to z pewnością musi być bardzo złożoneGdy myślimy o innowacji często dostrzegamy wyłącznie finalny wynik. Gdy dzisiaj mówimy o Google najczęściej w naszej wyobraźni powstaje obraz gigantycznej, światowej korporacji, zatrudniającej setki ludzi i wyposażonej w wielkie farmy serwerów. To właśnie wynik. Gdy jednak pójdziemy do źródła, dostrzeżemy coś fascynującego – PROSTOTĘ. Larry Page i Sergey Brin stworzyli rozwiązanie genialnie proste. Założyli, że im więcej linków zewnętrznych prowadzi do strony (czyli im bardziej ludzie polecają sobie stronę) tym większą powinna mieć ona wartość. Na tej podstawie opracowali algorytm PageRank, który początkowo stanowił podstawę nowego silnika wyszukiwarki. Co ciekawe, nazwa PageRank nie pochodzi od słowa „page” czyli strona – jak uważa wielu internautów, ale od nazwiska Larry’ego.
Po piąte – jeśli nawet i tak coś fajnego wymyślę, wszystko utonie z powodu braku kapitałuWielu ludzi, którzy przynajmniej w teorii uznają, że ich pomysł ma sens, blokuje myśl o problemach z finansowaniem. Bohaterowie naszej historii, twórcy firmy Google poza tym, iż mieli pomysł, który konsekwentnie rozwijali, wiedzieli, że trzeba go oszlifować i osadzić w rynkowych realiach. Stworzyli więc biznesplan i rozpoczęli poszukiwania inwestora. Trafili na Andy Bechtolsheima – współzałożyciela firmy Sun. Przekazał on naszym bohaterom 100.000$ na założenie firmy. Było to w sierpniu 1998 roku. W kolejnym miesiącu, założyciele Google zatrudnili pierwszego pracownika – był nim Craig Silverstein – kolega z uczelni. Po upływie zaledwie trzech miesięcy od tego wydarzenia PC Magazine umieścił wyszukiwarkę Google na liście Top 100 witryn roku 1998. Od tej pory popularność serwisu zaczęła rosnąć lawinowo, ciągle jednak bez zysków. Google nie pobierało opłat za korzystanie z wyszukiwarki, a na stronie głównej nie było reklam.
Po szóste – jeśli nawet dobrze zaczniemy i tak nie wiadomo jak to się skończyOczywiście istnieją innowacyjne biznesy, które nie odnoszą sukcesu. Istnieje jednak bardzo wiele przykładów na to, że sukces może odnieść zdecydowanie więcej ludzi niż tylko wybrana garstka. Spójrzcie na rozwój branży IT. Dziś mamy rok 2010. Powszechny dostęp do Internetu i telefonii mobilnej, komputery wyposażone w Gigabajty pamięci RAM i olbrzymie dyski twarde to standard. Zaledwie dwadzieścia lat temu to wszystko nie istniało. Przez ten czas powstało i rozwinęło się setki tysięcy firm. Jedna z nich to biznes znany jako Google. Pojęcia takie jak googlować, czyli wyszukiwać weszły do potocznego języka. Co widzimy, gdy dziś spojrzymy na Google?
Po siódme – jeśli nawet im się udało, co ma to wspólnego ze mną?Wielu z was powie być może, że takich przykładów jak Google nie
mamy zbyt wiele.
Faktycznie, jeśli odniesiemy sukcesy tej skali do ilości ludzi zamieszkujących ziemię, to można uznać je za wyjątkowe. Zamieniając obiekcje w niezwykłość tworzymy jednak olbrzymią przestrzeń do działania. Nie chodzi o to, aby stać się jak Google. Rzecz w tym, aby dostrzec swoją unikalną szansę i odnaleźć własne miejsce w przestrzeni niezwykłości, tworząc biznes bliski swojej własnej skórze.
Imię, nazwisko lub nick: *
E-mail: Strona www: Komentarz: * |
|
|
||||